Kuba Popiński: Przyjemnością było reprezentować Pogoń!!!

Poniżej prezentujemy wywiad z kolejnym wyróżnionym w zabawie w wyborze najlepszej 11-tki Pogoni na przełomie wszystkich lat istnienia naszego klubu.

Zawodnikiem którego osobę dzisiaj bliżej przybliżymy jest jej były obrońca i kapitan Pogoni, Kuba Popiński.

Znakiem rozpoznawczym Kuby na boisku było zdecydowanie, pewność w swoich zagraniach oraz brak kalkulacji. W poniższej, niezwykle szczerej rozmowie również dowiemy się wielu ciekawych historii oraz sytuacji które miały miejsce przez wiele lat w których to popularny „Popin” reprezentował Grodziską Pogoń.

Życzymy oczywiście przyjemnej lektury!

Rozmawiał: Marcin Wojciechowski.

Kuba, przede wszystkim gratuluje znalezienia się w legendarnej 11-tce Pogoni najlepszych z najlepszych na przełomie wieków. Czy ten wybór zaskoczył Ciebie i co dla Ciebie on oznacza?

KP: Oczywiście, że wybór mnie zaskoczył i nie mam zamiaru tego ukrywać. Pewnie jest więcej zawodników, którzy osiągnęli w piłce więcej i byli być może lepszymi piłkarzami. Głosowania dokonywano pośród zawodników, którzy występowali w Pogoni na przełomie kilkudziesięciu lat a co za tym idzie kibice mieli do wyboru ogromną ilość zawodników a tu nagle wybrano Popińskiego. Szok ale miło. Wyróżnienie, które otrzymuje się głosami kibiców, kolegów, ludzi związanych z piłką zawsze cieszy najbardziej bo to oni są najsurowszymi obserwatorami i osobami, które wiedzą czym się to je. Zawsze czułem zaufanie i wsparcie ze strony kibiców Pogoni i za to oraz wyróżnienie bardzo im dziękuje. Uwielbiałem kibica Pogoni, który krzyczał „Kuba strzelaj” a piłka była ustawiona metr od linii środkowej boiska 😉
Z drugiej strony wczoraj przeczytałem na stronie FB Pogoni jak niektórzy są rozczarowani bo wybrano tego zawodnika a nie wybrano tamtego. Nie potrzebnie te osoby tak się tym stresują i jak mają taką potrzebę to mogą moją osobę posadzić na ławce rezerwowej w tej mega istotnej zabawie. Na marginesie z tą wybraną jedenastką by nie wygrali 😉

W naszym zespole występowałeś od sezonu 2004/2005 aż do roku 2013. Jak wspominasz okres gry w naszym klubie?

KP: Spędziłem 10 lat w Pogoni a więc 1/4 mojego życia. To ogromny kawał czasu życia prywatnego jak i sportowego. Wspomnienia z tego okresu są wyłącznie bardzo pozytywne bo to był genialny okres. Nie spędziłbym w Pogoni 10 lat gdyby w tamtym okresie klub w rozumieniu zarządzania, rozwoju i ambicji sportowych nie współgrał z moimi planami. Pogoń stawała się lepszym klubem a ja stawałem się lepszym piłkarzem.
Przez te wszystkie lata zaczynając od kolegów zawodników, trenerów, kibiców oraz wszystkich związanych z Pogonią spotkałem wiele wartościowych osób nie tylko na płaszczyźnie sportowej ale przede wszystkim zwyczajnie dobrych i szczerych ludzi.

Na najwybitniejszego bramkarza wybrano Andrzeja Malinowskiego z którym to miałeś przyjemność jeszcze występować. Jak wspominasz „Malina”?

KP: Człowiek – legenda w Pogoni i tak Andrzeja wspominam z czasów gry w Pogoni oraz tak go odbieram obecnie.
Przypomnij jak to się stało że znalazłeś się w naszym klubie.

KP: Jest to historia bardzo krótka. Po rundzie jesiennej sezonu 2004/2005 gdzie byłem zawodnikiem Błonianki Błonie zgłosiła się Pogoń gdzie trenerem był Piotr Wiśnik i zostałem zawodnikiem Grodziska. Widocznie byłem dobry skoro się po mnie zgłosili 😉

Czy jakiś mecz podczas swojej gry w Pogoni zapadł Tobie szczególnie w pamięci? A jeżeli tak to dlaczego?

KP: Od razu na myśl przychodzą mi dwa spotkania z sezonu 2011/2012 zakończonego awansem do III ligi. Pierwszy mecz to runda jesienna i mecz w Żyrardowie. Jak to na tym poziomie piłki kopanej bywa czuć było lekka nadpobudliwość w obydwu zespołach. Dla uspokojenia napięcia na początku strzeliłem ”swojaka” Pazdiemu ( Paweł Pazdan ) żeby grało się łatwiej. Udało się wywalczyć rzut karny i mimo, że byłem wyznaczony do strzelania jedenastki nie podszedłem do wykonywania bo pomyślałem, że jak zacząłem od samobója to lepiej jak nie będę strzelać 😉 Podchodzi Janek i bramkarz Żyrki broni. Po takim początku nikt nie spodziewał się, że możemy coś ugrać aż tu nagle kolejny karny dla Pogoni i Popiński zamienia go na gola. Uff wracamy do grania. Potem nastąpił szok w Żyrardowie i gol dla nas w 90’ minucie. Faul na 20 metrze. Lubiłem i podobno umiałem strzelać rzuty wolne więc podchodzę i strzelam pod murem. 2:1 dla Pogoni (Gary dzięki !). Ten mecz nas mocno zbudował mentalnie i już od tego momentu byliśmy za mocni dla reszty ligi 🙂
Drugi mecz odbył się w rundzie wiosennej tym razem w Grodzisku. Tzw. mecz na szczycie z Pilicą Białobrzegi. Pierwsza drużyna z drugą. Do dzisiaj są w szoku w Białobrzegach bo po 30 min przegrywali 4:0 a mecz zakończył się naszym zwycięstwem 6:1. Niestety dla Pilicy ale tego dnia weszli pod rozpędzony walec Pogoni. Doskonały mecz w naszym wykonaniu. Jeden z najlepszych podczas mojego pobytu w Grodzisku. Pozdrawiam tamtą ekipę i trenera !!

W sezonie 2012/2013, ostatnim w barwach Pogoni grałeś na poziomie 3 ligi. Czy da się porównać tamten zespół z obecnym? Pytam o poziom sportowy ale i organizacyjny?

KP: Nie będę się wypowiadał i porównywał obu zespołów ponieważ obecnej drużyny nie widziałem. Jednak skoro grają również w III lidze to znaczy, że są na podobnym poziomie do naszego. Nie byli by tu gdzie są jeśli byliby lepsi od „mojej” drużyny.

Twój najlepszy i najgorszy mecz w barwach Pogoni?

KP: Jeśli kibice wybrali mnie do 11 legend to znaczy, że kilka dobrych meczów musiało mi się zdarzyć. Najgorszy mecz? Nie mam pojęcia ale nie znaczy, że słabych nie było. Przez 10 lat grania w Pogoni i takie musiały być ale o takich szybko zapominam.

Największy sukces i największe niespełnione marzenie sportowe?

KP: Sukces w Pogoni to oczywiście awans do III ligi i granie w tym klubie przez tyle lat na niezłym poziomie. Nie za bardzo lubię marzyć i myśleć o rzeczach nieosiągalnych. Wolę realizować wyznaczone przez siebie cele krok po kroku. Tak wygląda mój plan na „marzenia”. Wyznaczam sobie cele krótko i długoterminowe. Tak samo było podczas mojej kariery piłkarskiej. Grając w LO chciałem zagrać w IV lidze a grając w IV zagrać w III. Kolejnym wyznaczonym celem był kolejny poziom rozgrywkowy ale życie i pewnie umiejętności to zweryfikowały.
Fajnie wspominam również wyjazd do Finlandii jako reprezentant Polski amatorów. W tamtym okresie (r.2000) była powoływana taka reprezentacja. Jak dobrze pamiętam w reprezentacji mogli grać tylko zawodnicy od III ligi w dół. Chociaż mogę się mylić bo trochę lat minęło. Trenerem był Zygmunt Ocimek a wśród zawodników obecni byli np. obecni trenerzy Rakowa Częstochowa Marek Papszun oraz trener bramkarzy Maciej Sikorski. Fajna przygoda i mimo takiej a nie innej formuły reprezentacji to zagrałem z orzełkiem na piersi 😉 Jestem bardzo dumny i zadowolony ile udało mi się osiągnąć realizując swoją największą życiową pasję. Każdy powinien doceniać i absolutnie nie wstydzić się mówić o swoich sukcesach. Małych czy dużych. To są moje sukcesy sportowe i nikt mi tego nie odbierze!!

Powróćmy może do sezonu 2004/2005. Pod wodzą trenera Matuszewskiego wręcz zmietliście konkurencje awansując w wybitnym stylu do 4 ligi. Jak wspominasz atmosferę panująca wtedy w drużynie oraz samą grę?

KP: Nic odkrywczego nie powiem, że skoro w całym sezonie nie przegraliśmy ani jednego meczu to każdy może się domyśleć jaki poziom sportowy prezentowaliśmy. To był poziom nie z tej ligi. Strzelonych ponad 100 goli, 20 pkt. przewagi i niezagrożony awans. Powiem tak. Tamta drużyna mogłaby nie mieć trenera i tak by awansowała. Nie była to zasługa trenera Matuszewskiego ale zawodników, którzy mieli umiejętności nie na ten poziom rozgrywkowy.

Później aż do wspomnianego sezonu 2012/2013 graliście na poziomie 4 ligi. Czego według Ciebie zabrakło aby awansować na poziom 3 ligi wcześniej?

KP: Jak to czego zabrakło? Dlaczego reprezentacja Polski nie wygrywa z Hiszpanią? Dlaczego polskie kluby odpadają w drugiej rundzie pucharów? Odpowiedź jest prosta! Bo na boisku są słabsi od swoich przeciwników. Pogoń była słabsza od przeciwników, którzy w tych sezonach awansowały do III ligi i w tym temacie taka jest prawda. Najbliżej teoretycznie byliśmy w sezonach gdzie awansował Radomiak i Wierzbica ale……trzeba było wygrywać i to my byśmy awansowali. Byliśmy słabsi skoro oni zajęli pierwsze miejsca.

Podczas Twojej gry z Pogoni czy mógłbyś wyróżnić zawodników którzy zrobili na Tobie największe wrażenie jeżeli chodzi o poziom umiejętności?

KP: Nikt nie był fenomenem na tle innych. Jak ktoś umiał żonglować 3 dni non stop to miał problemy z taktyką. Jak ktoś mógł zagrać dwa mecze pod rząd to znowu nie umiał prosto kopnąć. Każdy z chłopaków, których spotkałem w Pogoni miał swoje mocne ale miał również i słabe strony. Oczywiście były osoby, które miały predyspozycje do grania w wyższej lidze ale na predyspozycjach zostało. Byli też tacy, którzy wcześniej grali w wyższych ligach ale skoro w tym czasie byli w Pogoni i w tej lidze to znaczy, że ich czas grania wyżej minął. Ja pewnie też bym zagrał w Ekstraklasie jakbym szybciej biegał i umiał kopnąć lewą nogą:) Bardzo dobrze do tego opisu pasuje……”nie spotkali byśmy się w jednej drużynie gdyby ktoś był Piłkarzem”.

W Pogoni w której występowałeś trenowało Was kilku trenerów. Którego najmilej wspominasz? Który trener w Twojej karierze wywarł na Tobie największe wrażenie?

KP: Porównując wszystkich to niestety większa część trenerów była po prostu słaba. Nie będę wymieniał nazwisk i historii związanych z niektórymi ale to byli przypadkowi goście. Przyjeżdżali do Grodziska tylko po pieniądze oferując nie wiele. Będąc obecnie trenerem mogę to stwierdzić z pełną świadomością.
Zdecydowanie największą wiedzę na tle innych tych słabych trenerów posiadał trener Matuszewski chociaż jak trenerem w końcu został ktoś związany z Grodziskiem czyli Rafał Smalec okazało się, że trener Matuszewski jednak takim czarodziejem nie był. Rafał wprowadził nas wyższy poziom co zaowocowało awansem. Chociaż sam szybko zapomniał, że można nie dokładnie podać albo nie obronić strzału (Pazdi Pozdrawiam) 🙂

Skoro o trenowaniu mowa to po zakończeniu kariery piłkarskiej rozpocząłeś także trenerską. Łatwiej jest występować na boisku czy być przy linii bocznej i dyrygować poczynaniami swoich podopiecznych?

KP: Wygląda to tak. Jako trener największy wpływ na drużynę mam podczas mikrocyklu i ewentualnych korekt podczas meczu. Podczas meczu spokojnie analizuje co się dzieje na murawie i staram się podpowiadać zawodnikom w celu polepszenia sposobu gry czy indywidualnych zachowań. Sam się tego nie spodziewałem ale będąc trenerem jestem aż nad wyraz spokojny i potrafię spokojnie podejść do błędu zawodnika. Podczas mojego grania ciągle gadałem, dyskutowałem z sędziami a teraz samemu ciężko mi uwierzyć, że jestem taki spokojny. Jako zawodnik całkowicie inaczej odbiera się sytuacje boiskową. Jakoś specjalnie na boisku się nie denerwowałem ale nigdy tak chłodno nie oceniałem sytuacji jak teraz będąc trenerem. Na boisku często człowieka ponoszą emocje. Trener jest taka osobą, która obojętnie co się dzieje na boisku i o jaką stawkę rozgrywany jest mecz musi zachować chłodną głowę i odpowiednimi podpowiedziami, korektami ustawienia czy też zmianami zawodników poprawić jakość gry swojego zespołu a co za tym idzie wygrać mecz.

Prowadząc Błoniankę Błonie kilkukrotnie grałeś przeciwko Pogoni. Czy traktowałeś te spotkania w sposób wyjątkowy czy podchodziłeś do niego jak do każdego spotkania?

KP: Przed meczami z Pogonią zawsze śpię tak samo dobrze jak przed meczem z innym przeciwnikiem. Nie ekscytuje się niepotrzebnymi rzeczami. Skupiam się na jak najlepszym przygotowaniu zespołu. Czy to było podczas pracy w Błoniance czy obecnie w Milanie grając z Pogonią oczywiście chcę wygrać ale tak samo jak z każdą inna drużyną. Gramy o takie same 3 pkt. jak w innych meczach. Z drugiej strony lubię grać przeciwko Pogoni bo jeszcze nie przegrałem 🙂

Aby stawać się coraz to lepszym trenerem bierzesz udział w wielu stażach i konferencjach trenerskich. Obecnie jesteś trenerem Milanu Milanówek jak i koordynatorem grup młodzieżowych. A największe marzenie trenerskie trenera Jakuba Popińskiego?

KP: Szkolenie w zawodzie trenera to jest oczywista oczywistość. Jeśli trener na co dzień się nie szkoli a co za tym idzie rozwija to znaczy, że się cofa !!! Nie toleruje trenerów, którzy twierdzą, że wszystko wiedzą i nie widzą sensu i nie maja chęci własnego rozwoju. To jest problem polskich trenerów oczywiście nie wszystkich.
Moim obecnie największym celem jest zbudowanie w Milanówku grupy zawodników, którzy będą chcieli systematycznie trenować i się rozwijać. Chcę, żeby zawodnicy, których mam w drużynie z każdym treningiem i meczem podnosili swój poziom. Każdy z nich ma jeszcze duże rezerwy żeby być lepszym i to jest moje zadanie na najbliższy czas. Jeśli zawodnicy indywidualnie będą się rozwijać to drużyna będzie osiągać lepsze wyniki. Prosty układ! Niestety z powodu obecnej pandemii obecnie wszyscy odpoczywamy od wspólnych treningów a zawodnicy ode mnie ale jeszcze się spotkamy 😉 Najpierw życie musi wrócić do normalności nawet jak ma to trwać dłużej ale bezpieczniej dla ludzi niż dzisiaj planować dokończenie na siłę sezonu w amatorskiej Lidze Okręgowej. Są rzeczy ważne i ważniejsze a obecnie najważniejsze jest ludzkie życie i zdrowie. Piłka poczeka tyle ile będzie trzeba.

W naszym klubie spędziłeś wiele lat, w wielu spotkaniach pełniłeś także funkcją kapitana. Jaką radę miałbyś dla młodszych kolegów z naszego klubu którzy na dzień dzisiejszy marzą aby osiągnąć tyle co chociażby Twoja osoba?

KP: Nie ma innej drogi do osiągnięcia sukcesu jak tylko rzetelna i zaplanowana praca. Dzień po dniu. Tydzień po tygodniu. Krok po kroku aż do celu! Trzeba wierzyć w siebie i nigdy się nie poddawać! Kolejna rzecz to kontakt dzieci/młodzieży z piłką i sportem nie tylko podczas treningu. Sam trening to za mało !! Trzeba dołożyć coś ekstra. Dać coś od siebie kiedy nikt tego od Ciebie nie wymaga! Wtedy zwiększysz swoje szanse na sukces.
Oczywiście bardzo ważną rzeczą jest klub do którego młoda osoba uczęszcza na treningi oraz trener, który odpowiada za jego szkolenie. Jeśli trener coś zaniedba albo zwyczajnie nie będzie odpowiednio przygotowany do zawodu trenera szanse młodej osoby bardzo zmaleją.
P.S. Jak ktoś chce być El Capitano to musi na to zapracować w oczach kolegów z drużyny i trenera oraz musi dużo gadać 🙂
Ja osobiście osiągnąłbym o wiele wyższy poziom piłkarski gdybym od początku uczęszczania na treningi piłkarskie miał wykwalifikowanego trenera a co za tym idzie odpowiednio przygotowany trening.
Nie chce mi się to wierzyć ale do 18 roku życia więcej nauczyłem się grając na podwórku niż na treningu. Takie były czasy…..

Masz dwóch synów. Czy to piłka jest obecnie ich ulubioną zabawką i czy chciałbyś aby kiedyś poszli w Twoje ślady ?

KP: Pięcioletni Julek na dzień dzisiejszy nie jest kompletnie zainteresowany piłką i jakąkolwiek formą treningów. Chociaż do najbliższego klubu piłkarskiego mamy z domu 400m to absolutnie nie namawiam ani nie wywieram żadnej presji na udział w treningach. Ma zajęcia sportowe z elementami piłki nożnej oraz judo w przedszkolu i tyle mu na razie wystarcza. Jak przyjdzie taki dzień i będzie chciał pójść na trening to oczywiście tak się stanie ale jak będzie chciał spróbować judo to też równie mocno będę go w tym wspierał. Ja mogę mu pokazać możliwości aktywności sportowych ale to on wybierze sam co mu sprawia największą frajdę. Sport tak ale nie musi to być piłka nożna. Młodszy na razie musi się nauczyć mówić i mniej jeść bo nie będzie wyboru i będzie „skazany” na sumo 🙂

Kuba, dziękujemy za wiele lat gry w naszych barwach. Za tą radość po wygranych meczach i za każdą kroplę potu i zostawione zdrowie na boisku dla Grodziskiej Pogoni. Czego możemy Tobie życzyć?

KP: Rzeczywiście sporo zdrowia zostawiłem (a podobno sport to zdrowie) ale to była duża przyjemność reprezentować Pogoń przez tak długi okres.
Czego mi życzyć ? Jedna rzecz przyda się zdecydowanie najbardziej. To zdrowie. Nie tylko w obecnej sytuacji pandemii ale również po powrocie do „normalności” potrzebne nam jest zdrowie. Jak będziemy zdrowi o reszcie możemy sami decydować.
Dziękuję i dużo Zdrowia życzę!