R. Zembrowski: Sukces możliwy tylko dzięki najwyższej koncentracji w każdym meczu! Cz.2

W rozwinięciu wiadomości zamieszczamy drugą część rozmowy z Rafałem Zembrowskim. Serdecznie zapraszamy i życzymy przyjemnej lektury w tą chłodną i pochmurną niedzielę!

Rozmawiał: Marcin Wojciechowski

Rafał a może jest zawodnik z którym albo przeciwko któremu grałeś a który wywarł na Tobie duże wrażenie jeżeli chodzi o umiejętności piłkarskie?

RZ: Również w Wiśle Płock grałem razem z Brazylijczykom Ricardinho. Chyba najlepszy piłkarsko zawodnik, z którym miałem przyjemność grać. Miał niesamowity zmysł do grania kombinacyjnego i popierał to bardzo dużymi umiejętnościami. Kiedy były pojedynki 1 na 1 nikt z obrońców nie chciał na Riciego trafił, bo szanse na odbiór były minimalne.

W poprzednim sezonie grałeś chociażby Z Piotrkiem Maślanka a wcześniej z Damianem Jaroniem jeszcze w pierwszej lidze w barwach Wisły Płock. Czy w związku z tym z tymi zawodnikami masz najlepszy kontakt czy z każdym się rąk samo dobrze dogadujesz?

RZ: Tak jak już wcześniej wspomniałem z Piotrkiem i Damianem znamy się najdłużej, ale zawsze staram się złapać dobry kontakt ze wszystkimi zawodnikami w szatni.

Jak podoba Ci się atmosfera panującą na meczach naszej Pogoni?

RZ: Jest spokojnie, bardzo rodzinnie. Atmosfera na trybunach nie wyzwala może jakiejś wielkiej adrenaliny, ale myślę ze wraz z dobrymi wynikami przyjdzie też większa wrzawa wśród kibiców.

Twój najlepszy, najgorszy mecz?

RZ: Za mój najlepszy mecz uznam ostatnie spotkanie sezonu 2015/2016 kiedy byłem zawodnikiem Pogoni Siedlce. Graliśmy u siebie przeciwko Chojniczance Chojnice i tylko nasze zwycięstwo dawało nam utrzymanie w 1 lidze. Byłem wtedy kapitanem drużyny a mimo to mecz zacząłem na ławce rezerwowych, co wywołało u mnie ogromna złość. To był mecz o wszystko, finał. W 23 minucie jeden z obrońców doznał urazu, wiec od razu zameldowałem się na boisku. Swoją sportowa złość zamieniłem w pełną koncentracje i zagrałem praktycznie bezbłędnie, a co więcej strzeliłem w 65 minucie bramkę, dającą nam utrzymanie w lidze. Czułem się, jakbym wygrał Ligę Mistrzów. Najgorszy mecz? Przeciwko Stomilowi Olsztyn jako zawodnik Znicza Pruszków. Od samego początku czułem się fatalnie, nie wychodziło mi kompletnie nic. Niedokładne podania, przegrane pojedynki. Pamiętam, że myślami byłem wtedy zupełnie gdzie indziej, niż na boisku. Mecz zakończył się wynikiem 0:3, ja dołożyłem od siebie samobója i w następnym meczu już nie zagrałem.

W dzisiejszej piłce coraz to częstszym gościem jest COVID19. Czy odczuwasz/odczuwacie niepokój że może dojść do sytuacji gdzie sezon może ponownie się przedwcześnie zakończyć?

RZ: Nie chce się wypowiadać na temat związany z COVID-19. Mam nadzieje, że sytuacja z wiosny się już nie powtórzy.

Czego oprócz oczywiście zdrowia możemy Ci życzyć w obecnym sezonie?

RZ: Wyjątkowo tylko zdrowia!