R. Zembrowski: Sukces możliwy tylko dzięki najwyższej koncentracji w każdym meczu!

Poniżej prezentujemy pierwszą część rozmowy z obrońcą naszego klubu, Rafałem Zembrowskim.


W obszernym wywiadzie Rafał opowiada między innymi o odniesionej kontuzji na początku sezonu i dochodzeniu obecnie do zdrowia, o koledze z byłej drużyny który obecnie jest reprezentantem Polski a także o swoich celach w obecnym sezonie!


Serdecznie zapraszamy i życzymy przyjemnej lektury na dobranoc!


Rozmawiał: Marcin Wojciechowski.


Rafał, przede wszystkim chciałbym zapytać o zdrowie? Jak przebiega rehabilitacja?

RZ: Dziękuje, fizycznie czuje się coraz lepiej i powolutku wracam do pełnej sprawności. Jestem na etapie odzyskiwania siły mięśniowej w lewej nodze i wydaje się, że idzie wszystko w dobrym kierunku.

Czy jest szansa że jeszcze w tym roku zobaczymy Ciebie na boisku? Wstępnie była mowa o około miesiącu przerwy. Wiemy jednak że ta kontuzja okazała się poważniejsza niż wstępnie zakładano?


RZ: Wstępna diagnoza zakładała naderwanie więzadła pobocznego w lewym kolanie i wtedy rzeczywiście była szansa na to, żeby wrócić na boisko po 4-5 tygodniach. Niestety wynik rezonansu magnetycznego zweryfikował ten optymizm. Badanie wykazało zerwanie więzadła krzyżowego tylnego, zerwanie więzadła pobocznego i zerwanie mięśnia przywodziciela, więc okazało się, że uraz jest dużo poważniejszy. Konsultowałem się z kilkoma lekarzami, aby mieć pewność jaka przerwa mnie czeka. Jeden z nich bez żadnych wątpliwości skierował mnie na zabieg rekonstrukcji więzadeł, co oznaczałoby dla mnie koniec sezonu. Co ciekawe inny lekarz po dokładnej analizie stwierdził, że operacja nie jest konieczna i jest szansa na wyleczenie kolana zachowawczo poprzez rehabilitacje. Po konsultacji z trenerem i prezesem uznaliśmy, że warto spróbować i od półtora miesiąca walczę o to, żeby nie musieć poddawać się operacji. Regularnie trenuje pod okiem naszego klubowego fizjoterapeuty i wspólnie zadecydujemy kiedy będę gotowy w 100% do powrotu na boisko. Kiedy to nastąpi? Trudno teraz stwierdzić, ale robię wszystko, żeby to było jak najszybciej.

Nie ukrywamy, z Twoim przyjściem do Pogoni wiązaliśmy duże nadzieję bo wiadomo że zespół buduje się od bramkarza poprzez obronę a w niej miałeś być pierwszoplanową postacią. Koledzy jednak w ostatnich meczach pokazują się z dobrej strony. Jak oceniasz grę bloku defensywnego nie z poziomu murawy a trybun?


RZ: Gra obronna całego naszego zespołu wygląda całkiem nieźle i cieszę się, że tracimy stosunkowo mało bramek, a przeciwnik nie stwarza zbyt wielu okazji. Nie chce oceniać poszczególnych zawodników, bo od tego jest trener.

Standardowo zapytam, jak to się stało że znalazłeś się w naszym klubie?


RZ: Pod koniec poprzedniego sezonu, kiedy było już pewne że nie utrzymamy się z Legionovią w 2 lidze, zacząłem szukać rozwiązań pod kątem nowego sezonu. Priorytetem było dla mnie pozostanie na poziomie centralnym, ale brałem też pod uwagę inne opcje. Opcja przyjścia do Pogoni Grodzisk pojawiła się dosyć przypadkiem podczas rozmowy z Damianem Jaroniem. Wspomniał, że drużyna potrzebuje doświadczonego obrońcy i byłbym dobrym kandydatem. Umówiłem się na rozmowę z trenerem Chrobakiem i prezesem, żeby ustalić wstępne warunki. Nie ukrywałem jednak, że jestem bardzo blisko transferu do jednego z beniaminków 2 ligi i daliśmy sobie 2 tygodnie na podjęcie decyzji. Biłem się mocno z myślami, ponieważ obydwie opcje miały swoje plusy i minusy. Ostatecznie wybrałem Pogoń i z perspektywy czasu uważam to za dobrą decyzję.


W poprzednim sezonie zagrałeś w dużej większości spotkań w podstawowym składzie wtedy jeszcze 2-ligowej Legionovii. Czy wierzysz że będzie Ci jeszcze dane powrócić na ten bądź na jeszcze wyższy poziom rozgrywkowy?


RZ: Cały czas czuje się na siłach, żeby wskoczyć na poziom przynajmniej 2 ligi, ale zdaje sobie sprawę z tego, że jestem coraz starszy a rynek zmierza ku zatrudnianiu coraz to młodszych zawodników. Najlepszym sposobem jest po prostu wywalczenie awansu sportowego wygrywając rozgrywki 3 ligi.


Wiadomo, wyniki po części odpowiadają za atmosferę panującą w zespole. Jak oceniasz tą panującą w Grodziskiej Pogoni? Z kim z zespołu masz najlepsze relacje?


RZ: To prawda, zawsze łatwiej o dobrą atmosferę w szatni, gdy wygrywa się mecze i to jeszcze w dobrym stylu. To bardzo buduje morale. Jednak bez względu na wyniki uważam, że atmosfera w szatni Pogoni jest bardzo dobra, wszyscy nawzajem się szanują i to jest najważniejsze. Zawsze staram się utrzymywać dobre relacje ze wszystkimi zawodnikami, ale z całej drużyny najdłużej znam się z Piotrkiem Maślanką i Damianem Jaroniem.
Jak oceniasz poziom sportowy jak i organizacyjny naszego klubu w porównaniu do drużyn w których wcześniej występowałeś?
RZ: Zacznę od poziomu organizacyjnego, który oceniam bardzo dobrze. Widać, że klub chce się rozwijać i dba o wiele szczegółów, aby zawodnikom i sztabowi szkoleniowemu pracowało się lepiej. Nie chce wymieniać konkretnych różnic, które widzę w porównaniu do poprzednich klubów, ale musze przyznać, że przyjeżdżając na treningi można się skupić na samych zajęciach, a nie zaprzątać sobie głowy innymi problemami. Co do poziomu sportowego, to wchodząc do drużyny pod koniec sierpnia dało się odczuć różnice w jakości gry, tempie i organizacji. Nie chodzi tu o poszczególnych zawodników, ale o cała drużynę. Teraz, po kilkunastu rozegranych kolejkach widzę duży postęp i głęboko wierze w to, że drużyna będzie się jeszcze mocniej rozwijać i podnosić poprzeczkę coraz wyżej.
Czy uważasz że drużyna Pogoni ma potencjał do tego aby w najbliższej bądź tej dalszej przyszłości grać chociażby na poziomie 2 ligi?
RZ: Potencjał jest duży i tylko od nas samych zależy, czy wykorzystamy go w 100%. Czeka nas ciężki sezon i jeśli chcemy powalczyć o coś więcej niż 8 miejsce w tabeli musimy być skoncentrowani w każdym meczu.

Zapytam jeszcze o różnice w kulturze gry na poziomie 2 a 3 ligi? Czy te ligi dzieli tzw. przepaść?


RZ: Przepaść nie, ale różnice są wyraźne. Być może jest to spowodowane tym, ze w drużynach 1 i 2 ligi grają bardziej doświadczeni zawodnicy, którzy wiedzą kiedy grę należy przyspieszyć, kiedy zwolnić. Chodzi tu głównie o podejmowanie decyzji, a nie o umiejętności czysto piłkarskie

Rafał, jakie cele postawiłeś przed sobą w nadchodzącym sezonie w barwach Pogoni?


RZ: Przed pierwszym meczem sezonu moim indywidualnym celem na ten sezon było rozegranie jak największej ilości spotkań i pomoc drużynie w wywalczeniu przynajmniej 8 miejsca w tabeli. Po doznanym urazie cel jest jeden…wrócić po prostu do zdrowia.


Jak oceniasz warsztat szkoleniowy trenera Chrobaka?


RZ: Z trenerem Chrobakiem znamy się od 2016 roku, kiedy przejmował drużynę Polonii Warszawa po spadku z 2 ligi. Od samego początku dał się poznać jako trener, który preferuje techniczny i poukładany styl grania. System gry, który ma się opierać na wypracowanych od podstaw schematach a nie na przypadku, co widać po wielu innych drużynach. Trener w pierwszy rzędzie stawia na rzetelność i jakoś wykonywanych ćwiczeń, ponieważ wierzy że tylko to doprowadzi drużynę to celu jakim jest zwycięstwo. Oczywiście na boisku zawodnik chciałby wygrać mecz za wszelką cenę, ale uważam że w dłuższej perspektywie zawsze obroni się cierpliwa i konsekwentna praca, a nie łut szczęścia.


A któremu z trenerów najwięcej zawdzięczasz jeżeli chodzi o rozwój sportowy?


RZ: Trudne pytanie, ponieważ od każdego z trenerów, którzy mnie prowadzili mogłem wyciągnąć coś pozytywnego. Byli trenerzy, którzy prowadzili świetne treningi, ale za to nie dostawałem szansy gry w większym wymiarze czasowym. Byli również tacy, którzy zaczynali skład od mojej osoby, ale co do jakości zajęć można było się przyczepić. Dlatego nie pokuszę się o wyróżnienie żadnego trenera.


Jak oceniasz poziom sportowy w 3 lidze?


RZ: Trzecia liga to wbrew pozorom ciężkie rozgrywki. Wiele drużyn prowadzi chaotyczny styl gry i drużyny próbujące budować akcje cierpliwie mają duże problemy. Dopóki nie zmieni się mentalność trenerów i zawodników, że mecz to wojna, która musisz wygrać za wszelka cenę, jakość gry nie będzie szła do przodu.


Co Ciebie denerwuje w sporcie jakim jest piłka nożna?


RZ: W samym sporcie nie denerwuje mnie nic, bo to moje życie i moja pasja od dzieciństwa. Ale piłka nożna jako zawód zmienia się coraz bardziej. Ta esencja schodzi na dalszy plan a coraz częściej mówię się o piłce nożnej w kontekście biznesowym, marketingowym, medialnym. Powstało w ostatnim czasie mnóstwo analiz, programów do mierzenia tkanek tłuszczowych, pomiarów prędkości i przebiegniętych kilometrów w meczu, a zapomina się o tym co najważniejsze, czyli podanie piłki, przyjęcie, strzał lub drybling. Dużo jest tak zwanego przerostu formy nad treścią i z tego się bierze chyba nasze miejsce na piłkarskiej mapie świata.


Twojej drużynie przyznany został rzut karny który Ty masz wykonać. Jaki będzie firmowy strzał Rafała Zembrowskiego?


RZ: Nie mogę powiedzieć, bo jeszcze jakiś bramkarz to przeczyta i obroni mój strzał 🙂


W przeszłości występowałeś w 1lidze w której to grałeś chociażby z obecnym reprezentantem Polski Jackiem Góralskim. Czy już wtedy było widać po Tym graczu ze może tak daleko zajść?

RZ: Z Jackiem przychodziliśmy do Wisły Płock w tym samym momencie i graliśmy w jednej drużynie przez 2 lata, a przez prawie pół roku byliśmy ustawiani razem w środku pomocy. Przyznam, że na samym początku jego gra charakteryzowała się głównie tym, że potrafił biegać przez cały mecz w niesamowitym tempie i miał ogromna liczbę odbiorów piłki. Był jak taka mała pchełka, ale wyróżniał się tym spośród innych środkowych pomocników. Miał jednak wiele braków technicznych i mało komu wydawało się, że osiągnie poziom reprezentacji Polski. Wszystko zmieniło się kiedy przeszedł do Jagiellonii Białystok i u trenera Probierza zrobił niesamowity postęp. Jego waleczność, nieustępliwość została na tym samym poziomie, ale piłkarsko zdobił kilka kroków do przodu, co pozwoliło mu spełnić marzenie o zagraniu z orzełkiem na piersi. Gratuluje mu z całego serca i trzymam za niego kciuki, bo to naprawdę fajny człowiek.

Koniec części pierwszej wywiadu.