„Zakończenie” piłkarskiej jesieni w debiutanckim sezonie na boiskach eWinner 2.ligi mamy za sobą. Po dobrym meczu przed własną publicznością pokonaliśmy Wigry Suwałki 3-1 gole na wagę zwycięstwa zdobyli Jean Franco Sarmiento 2 i Mateusz Lisowski.

Pierwsza połowa to bardzo otwarty futbol w wykonaniu obu drużyn. Już na początku, bo w drugiej minucie serca mocniej zabiły kibicom Pogoni, nasza drużyna chciała wyprowadzić szybki kontratak, ale ten został przerwany faulem na Mateuszu Lisowskim jakieś 35 metrów do bramki. Prawie cała drużyna powędrowała w pole karne, a piłka dośrodkowana przez Piotra Maślankę, choć trafiła na chwilę do obrońcy Wigier, ostatecznie swój bieg zakończyła na bocznej siatce po strzale Michała Wrzesińskiego, do którego podawał Daniel Choroś. Na kolejną dobrą akcję podopiecznych trenera Krzysztofa Chrobaka musieliśmy poczekać pięć minut. Niefrasobliwie rozgrywaną w obronie piłkę przez obrońców gości przejął Kuba Kołaczek który z pierwszej piłki wymienił podania z naszym kolumbijskim snajperem, by ostatecznie dośrodkować piłkę w pole karne, ta minęła suwalskich zawodników i trafiła do ustawionego obok przewracającego się obrońcy suwalskiej drużyny obrońcy – Michała Wrzesińskiego, ten przyjął piłkę prawą nogą i bez zastanowienia się oddał strzał, po którym piłka pewnie wpadła by do bramki, ale ofiarnie zdążył interweniować Patryk Mularczyk. Rzut rożny który mieliśmy po tej sytuacji też stworzył niewielkie zagrożenie pod bramką Wigier, ale piłka po strzale Sarmiento wpadła w rękawice Hieronima Zocha, który długim wykopem na wolne pole spowodował zagrożenie pod naszą bramkę, bo piłkę po złej interwencji Michała Zimmera, w pozycji sam na sam przejął Denis Gojko, ale ten przy dobrej postawie Artura Halucha który skrócił kąt ale też dobrej reakcji Zimmera po błędzie, przestrzelił. Kiedy wydawało się, że kolejna próba zagrania piłki za plecy suwalskich obrońców zakończy się fiaskiem, Tomasz Lewandowski obrońca zespołu gości popełnił niewybaczalny błąd, jakim było zbyt lekkie wycofanie piłki do swojego bramkarza, bo do tej dopadł Sarmiento, minął bramkarza i na trybunach można było usłyszeć wybuch radości, bo Pogoń objęła zasłużone z przebiegu gry w pierwszym kwadransie gry prowadzenie. Szybko z odpowiedzią przyszli jednak goście, ale strzał ich zawodnika z bliskiej odległości zamiast w bramce przed interweniującym Haluchem poszybował wysoko ponad bramką. Ta sytuacja była początkiem wielu innych nieudanych prób przez gości, można powiedzieć, że po strzelonej przez nas bramce w 12 minucie daliśmy się zepchnąć trochę do defensywy i czekaliśmy na okazję z kontry które w tej części pojawiały się sporadycznie, ale dzięki dobrej defensywie na przerwę schodzimy z prowadzeniem.

Druga połowa zdecydowanie lepsza w naszym wykonaniu, od początku konsekwentnie budowaliśmy ataki pozycyjne, które finalnie stwarzały zagrożenie pod bramką Zocha. W 46 minucie to jednak goście mieli dobrą okazję na wyrównanie ale dobrą interwencją popisał się nasz grodziski „Król Artur” – ten sam szybko podał do Maślanki, a w biegający w pole karne Jean Franco, dosłownie chwilę po tym jak zagrożenie miało miejsce pod naszą bramką, minął się z piłką ale też nie zorientował się, że piłka po interwencji bramkarza gości i braku komunikacji z kolegą z zespołu wyleciała mu z rąk i była dobra okazja do zdobycia gola. Kolejną dobrą sytuację wypracowała trójka Sarmiento, Lisowski – Maślanka, ten ostatni dośrodkował w pole karne, ale piłka po strzale Wrzesińskiego bardzo wysoko minęła bramkę. Świetne przejęcie chwilę później zaliczył Rafał Zembrowski, ale strzał mającego olbrzymią chęć do zdobywania dziś goli Sarmiento bezpiecznie wzrokiem odprowadził Zoch. W 62 minucie dobrym wślizgiem dał znać o sobie Zimmer, po jego interwencji ruszyła szybka kontra, otwierające, bezpośrednie zagrożenie, podanie Kołaczka trafiło do Wrzesińskiego ten ścinając w pole karne podał do będącego ustawionego tylko przed bramkarzem Sarmiento ale jego strzał wślizgiem obił poprzeczką wrócił jeszcze do naszego kolumbijskiego snajpera i po strzale nożycami ponownie z radości oszalały grodziskie trybuny. Kiedy wydawało się, że kontrolujemy sytuacje, dodatkowo mieliśmy kilka dogodnych sytuacji po których piłka obijała poprzeczkę, albo minimalnie mijała bramkę na siedem minut przed końcem Wigry zdobyły bramkę kontaktową zza sprawą Kosei Iwao dla którego był to pierwszy kontakt z piłką po wejściu na boisko. Wigry próbowały jeszcze doprowadzić do wyrównania, ale zagraliśmy bezbłędnie w defensywie i oddalaliśmy ataki gości, a w 88 minucie kropkę nad i postawił Mateusz Lisowski, wykorzystując podanie od…. Artura Halucha, który tego dnia nie tylko dobrze spisywał się w bramce ale zaliczył też jak się okazało asystę. Lisu piekielnie mocnym strzałem pokonał bezradnego Zocha strzałem w przysłowiowe „okno” bramki. Brawo drużyna i duże brawa dla najwierniejszych kibiców którzy w rundzie jesiennej dość licznie zapełniali trybuny naszego stadionu. Pamiętajcie, że już za tydzień ponownie przy M4, zagramy awansem mecz rundy wiosennej oby za tydzień drużyna i kibice w wiosennych nastrojach!

Pogoń Grodzisk – Wigry Suwałki 3:1 (1:0)
bramki: Jean Franco Sarmiento 12′ 63′, Mateusz Lisowski 88′ – 83′ Kosei Iwao

Pogoń: 1. Artur Haluch – 23. Michał Zimmer, 8. Rafał Zembrowski, 99. Daniel Choroś, 20. Piotr Maślanka – 77. Wojciech Kalinowski (62′ 22. Filip Sobiecki), 18. Piotr Owczarek, 6. Jakub Kołaczek, 14. Michał Wrzesiński (82′ 21. Kacper Łoś), 7. Mateusz Lisowski (90′ 10. Damian Jaroń) – 9. Jean Franco Sarmiento (90′ 13. Sebastian Kobiera).

Wigry: 30. Hieronim Zoch – 26. Kacper Michalski, 2. Tomasz Lewandowski (83′ 14. Kōsei Iwao), 93. Łukasz Bogusławski (72′ 4. Piotr Pierzchała), 11. Patryk Mularczyk (67′ 97. Michał Żebrakowski) – 10. Mariusz Rybicki, 6. Mikołaj Łabojko, 8. Bartłomiej Babiarz, 22. Mateusz Sowiński (67′ 77. Bartosz Prętnik), 90. Denis Gojko (72′ 27. Robert Bartczak) – 28. Kamil Adamek.

widzów: 400