Władysław Soporek – Legenda Pogoni!

W historii grodziskiej Pogoni jest niewielu wychowanków, którzy zrobili kariery w polskiej piłce. Na miano bodaj najwybitniejszego grodziskiego piłkarza zasługuje Władysław Soporek – dwukrotny Reprezentant Polski (mecze z Bułgaria i Irlandią w 1957 roku).

Choć to odległe dzieje, to warto przypomnieć rok 1958, w którym grodziszczanin został bohaterem Łodzi. W rywalizacji o koronę króla strzelców okazał się lepszy od Mariana Norkowskiego z Polonii Bydgoszcz o jedną bramkę. Strzelił 19 goli w 22 meczach. Soporek cieszył się nie tylko z tytułu króla strzelców Ekstraklasy, ale przede wszystkim z mistrzostwa Polski, które w 1958 roku wywalczył z Łódzkim Klubem Sportowym. Łodzianie przed ostatnią ligową kolejką byli na czele tabeli i mieli 2 punkty przewagi nad Polonią Bytom. Do mistrzostwa brakowało im jednego oczka, które musieli wywalczyć w starciu z Górnikiem Zabrze.

Mecz odbył się na Stadionie Śląskim. Po remisie 0:0 w obecności 15 tysięcy kibiców (w tym 5 tys. fanów z Łodzi). ŁKS po raz pierwszy w historii cieszył się z mistrzostwa Polski. Władysław Soporek w tym spotkaniu nie strzelił gola i nie powiększył przewagi nad Marianem Norkowskim.

Król bez dyplomu
Soporek miał sporo szczęścia. W meczu z Zagłębiem Sosnowiec zdobył aż pięć bramek. To spotkanie zadecydowało, że liczył się w ostatecznej rozgrywce. – Władek nie dostał od PZPN nawet dyplomu za króla strzelców. Takie to były czasy – wspomina były zawodnik ŁKS- Robert Grzywocz.
Po wywalczeniu mistrzostwa Polski Soporek powiedział: – Prawdę mówiąc do rywalizacji o koronę króla strzelców nie przywiązywałem większej wagi. Na upartego mogłem strzelić więcej goli. Piłka nożna to jednak gra kolektywna. Zawsze rezygnowałem z rzutów karnych, które wykonywali Szymborski i Jezierski.

Przez Legię do ŁKS
Soporek pochodził z Grodziska Mazowieckiego. Przygodę z piłką rozpoczął w wieku 10 lat. W miejscowej Pogoni grał 12 lat. Być może nigdy nie trafiłby do ŁKS, gdyby nie pewne zdarzenie.
W 1949 roku w Grodzisku rozgrywano mecz ligowy między miejscową Pogonią a Zniczem Pruszków. W pewnej chwili na boisku wybuchła awantura, która przekształciła się w ogólną bijatykę. Poszło o tendencyjne sędziowanie. Arbiter cudem uniknął linczu. Mecz przerwano, lecz zadyma trwała. Wzięli udział piłkarze, działacze, kibice, trenerzy. Ktoś użył nawet ostrej amunicji. W prasie napisano „Meksyk w Grodzisku”. Była to relacja z boiskowych wydarzeń i pomeczowe komentarze. Od tej chwili określenie „Meksyk w …” czy Ale Meksyk” przyjęło się w naszym słowniku. Często przedstawia się je, jako miernik czy skala zjawiska chuligańskich zadym, czy kibicowskich porachunków. Także zwykłych bijatyk. Nie wiadomo, skąd dziennikarzom przyszła taka przenośnia do głowy w swoich opisach. Można jedynie domyślać się, że reporter chciał pokazać temperament aktorów meczów piłkarskich. Jak wiadomo, Latynosi zarówno na boisku jak i poza nim – nie przebierają w środkach żeby pokazać iż racja jest po ich stronie.
Po wydarzeniach w Grodzisku zebrały się komisje, a także grono polityków. Podjęto decyzję o „przykładnym ukaraniu bandytów”. Ponieważ ‚najbitniejszymi uczestnikami zajścia ” byli bracia Zygmunt i Władysław Soporkowie, to właśnie na nich skupiło się zainteresowanie sprawiedliwych. Zygmunt został ukarany bezwzględną dyskwalifikacją, młodszy Władysław – zakazem gry przez cztery lata. Czekały ich także – oczywiście! – surowe wyroki w sądach. Przygotowano stosowne pozwy.
Lecz całkiem niespodziewanie temat Soporków zniknął z łąmów prasy. O procesach zapomniano, a dyskwalifikacje zamieniono na kary w zawieszeniu. Cóż takiego się stało, że wyciszono skandal!?
Otóż – nic szczególnego w tym nie było. Całkiem niespodziewanie młodszy z braci Soporków, dotychczas zaklinający się, że nie pójdzie grać w klubie wojskowym, w wieku lat 20-tu zapragnął pójść do wojska na ochotnika. Można jedynie domyślić się, że otrzymał propozycję nie do odrzucenia: – Idziesz grać do klubu wojskowego, albo proces karny i wyroki dla obu braci! Władysław wybrał to drugie rozwiązanie ratując i siebie i brata. Ratując przed więzieniem, a jednocześnie rozpoczynając wspaniałą przygodę piłkarską. Ludzie „tuszujący” sprawę Meksyku w Grodzisku wiedzieli co robią. Soporek uchodził wówczas za jednego z bardziej obiecujących młodych piłkarzy w kraju.

Najpierw trafił do Lublina (II-ligowy OWKS Lublinianka), a potem do stolicy, do CWKS Legia. W Warszawie nie mógł jednak liczyć na regularną grę. – Legia miała taką pakę, że Soporek mógł tylko pomarzyć o pierwszym składzie. Kazimierz Górski, Edmund Zientara, Lucjan Brychczy. Wtedy grali tam tacy piłkarze. Legia spokojnie mogła skompletować dwie, trzy równorzędne jedenastki – mówi Grzywocz.

Soporek podczas trzyletniego pobytu w Legii wystąpił raptem w 17 ligowych spotkaniach zdobywając 9 goli. W meczu z Garbarnią w sezonie 1951 doznał poważnej kontuzji, która wyeliminowała go z gry na osiem miesięcy.

Opieką otoczył go łodzianin Lucjan Zapędowski, sponsor klubu z al. Unii, właściciel lokalnej fabryki. To on załatwił piłkarzowi specjalistyczne badania i przekonywał do przejścia do ŁKS. – Soporek obiecał Zapędowskiemu, że na pewno zagra w ŁKS. Słowa dotrzymał i w 1953 roku był już piłkarzem łódzkiej drużyny – wspomina kronikarz Jacek Bogusiak.

Zaczepiali go na ulicach
Soporek z ŁKS sięgnął nie tylko po mistrzostwo, ale także po Puchar Polski (1957 r.) . W meczu finałowym, decydującym o zdobyciu tego trofeum, ełkaesiacy wygrali 2:1, a dwa gole dla łodzian strzelił grodziszczanin – Miał instynkt strzelecki. Wiedział, gdzie stanąć w polu karnym. Nazwałbym go takim sępem – mówił Grzywocz.

– Jego popularność w Łodzi była ogromna. Na ulicach zaczepiali go niemal wszyscy przechodnie. Podobało mi się to, że zawsze był skromny. Nawet po wielu latach od zdobycia mistrzostwa Polski nigdy nie słyszałem, by się tym specjalnie chwalił – wspomina Bogusiak.

Po zakończeniu kariery piłkarskiej Soporek pracował jako trener Startu Łódź i Concordii Piotrków Trybunalski.

Zmarł w 1986 roku w mieście, w którym święcił największe triumfy- Łodzi.
Został pochowany na cmentarzu ewangelickim przy ul. Ogrodowej w Łodzi (kwatera L/1).


W 2016 roku włączony do Galerii Sław Grodziskiego Klubu Sportowego Pogoń.

Władysław Soporek ps. Stary (ur. 10 grudnia 1927 w Grodzisku Mazowieckim, zm. 25 października 1986 w Łodzi) – polski piłkarz, trener. Reprezentant Polski, rozegrał 2 mecze w reprezentacji (debiut: 29 września 1957 meczem z Bułgarią). Mistrz Polski z ŁKS Łódź w 1958. Król strzelców rozgrywek I ligi piłki nożnej w 1958 z 19 golami. Zasłynął także tym, że strzelił bramkę słynnej Barcelonie w meczu z okazji otwarcia Camp Nou w 1957 roku.
Przebieg kariery: Pogoń Grodzisk Mazowiecki 1936-1948, Lublinianka 1949-1950, Legia Warszawa 1950-1952 (17 spotkań – 9 bramek), ŁKS Łódź 1953-1960 (161 spotkań- 77 bramek), Start Łódź 1961-1964
Tekst na bazie artykułu: Władysław Soporek. Sęp pola karnego- autorstwa Roberta Blesińskiego- Przegląd Sportowy 2013 oraz https://hsienko.pl.tl/55_W%26%23322%3Badys%26%23322%3Baw-Soporek.htm